łódź
08.02.2010 /
00: 19 /
Komentuj (0)

Miasto sztuki nowoczesnej, burżuazyjnej architektury, niezliczonej ilości pizzerii i jak przystało na włókienniczą przeszłość - największych (najlepszych?) sklepów z odzieżą używaną...
Naprawdę dobrze czasem wybrać się do Łodzi.
krzysztof wodiczko "goście"
08.02.2010 /
00: 05 /
Komentuj (1)
pozaregulaminowa personalizacja
31.01.2010 /
20: 40 /
Komentuj (8)
Pod koniec roku zaczęła się gorączka wymiany biletów starych na nowe. Personalizacja Kart Miejskich. Szanowny ZTM lekko przeliczył się z własnymi możliwościami i nie przewidział ( a to przecież tak łatwe do przewidzenia ), że warszawiacy uderzą szturmować punkty obsługi klienta tuż przed upływem terminu ważności dotychczasowych kart ( czyli wypoczęci i pełni energii po świętach ) i będą narzekać na czym świat stoi przed okienkiem, że kolejka, że niekompetencja, i że nic nigdzie nie wiadomo, nie szczędząc gardła i wyzwisk. Normalka, szara rzeczywistość,wielkomiejski kołowrotek.
Jest też opcja internetowa. Ona pozwala ominąć te niezdrowe emocje, i w zaciszu domowego ogniska, kliknąwszy kilka razy załatwić sobie nową kartę na dowolnym tle i z dowolnym zdjęciem. Poszedłem tym tropem.
Przeszukałem komputer aby wybrać odpowiednie zdjęcie. W takich sytuacjach zawsze myśli się, że krok przed którym się stoi jest doniosły, a dokument będzie używany po wsze czasy. Więc zdjęcie musi być wyjątkowe i odpowiednie zarazem.
Poszukiwania zakończyły się sukcesem połowicznym, nie miałem zdjęcia legitymacyjnego ani w wersji elektronicznej, ani papierowej. Ale znalazłem coś, co mogłoby się nadawać... Postanowiłem przy okazji wypróbować poczucie humoru urzędników ZTM. Oto zdjęcie:

Wymyśliłem Sobie także tło karty, wypełniłem formularz, dodałem zdjęcie, wysłałem. Czekam.
Czekam, czekam, czekam.
Minęło półtora miesiąca, koniec stycznia, dostaję maila z automatyczną informacją, że karta w ciągu dwóch dni roboczych będzie do odebrania we wskazanym miejscu. Pomyślałem: udało się! Będę jedynym pasażerem z koroną na głowie ( na zdjęciu )!
Po pracy idę ochoczo do punkciku ZTM. Kolejka. Dwie kolejki - do wyrobienia karty i po odbiór. Staję, nic nie szkodzi, przecież zaraz będę miał superfajną kartę, z którą będę tylko wypatrywać kanarów na każdej stacji, żeby chcieli skontrolować!
Staję przed obliczem pani w nieźle skrojonej garsonce marki ZTM Warszawa. Dzieli nas szyba, co jak się okaże , będzie okolicznością łagodzącą w całej tej sprawie.
Pani wyciąga z segregatora, gdzie powinna być moja świeżutka i wyjątkowa karta, informację, że karta jest do odebrania w biurze na Senatorskiej z powodu nieodpowiedniego zdjęcia.
Ale żeby się upewnić co się stało, mówi niepytana Garsonka, zadzwoni tam i wszystko mi zaraz powie.
Rozejrzałem się. Za mną tłum ludzi, jakoś momentalnie się zagęściło. Będzie heca.
Garsonka rozmawia z kimś długo i najwyraźniej nie może czegoś zrozumieć.
- Jaki format miało pańskie zdjęcie? pyta po skończonej rozmowie
- Nie mam pojęcia, ale skoro przeszło to chyba było dobre, prawda? odpowiadam bardzo łagodnie.
- A ono nie było jakieś złe, przypadkowe?
- Nie. Spełniało wszystkie wymogi.
- A CO PAN MIAŁ NA GŁOWIE? - spytała Garsonka z wyraźnym naciskiem i podniesionym głosem. Na szczęście jest szyba - teraz musi Pan iść na Senatorską i się wytłumaczyć! Następny proszę!
Postanowiłem tę żabę zjeść do końca. W siedzibie ZTM nie wiedziałem za bardzo w jakiej sprawie przychodzę i gdzie mam szukać wyjaśnienia swojej sprawy. Okazało się, że pierwsza napotkana pracownica wiedziała lepiej ode mnie. Posłała mnie do KIEROWNICZKI nie wiem od czego, ale "już ona będzie wiedziała co zrobić".
Wszedłem do gabinetu. Moja karta miejska z przefajnym zdjęciem i szablonem leżała gotowa na biurku Kierowniczki.
Weszła blondynka w średnim wieku ( a już przełożona... ) w pięknym szarym kompleciku. Pomyślałem, że już nawet urzędniczki potrafią z gustem się ubierać. Nie jest źle w tej Polsce, jesteśmy w Unii...
- To Pan z tym zdjęciem?
-Ja.
- DLACZEGO PAN SOBIE ZROBIŁ TAKIE ZDJĘCIE? zapytała z nieukrywaną, wręcz eksponowaną irytacją. Temperatura nagle wzrosła, nie zadzwonił w tym momencie żaden z trzech telefonów na jej biurku, a przecież na pewno miała też komórkę, może dwie. Nikt nie chciał wejść przez drzwi, ani wskoczyć przez okno ( za dużo filmów). Znikąd ratunku.
Przyznam szczerze, nie byłem przygotowany na takie pytanie. Co mam jej opowiedzieć? Historię jak to zdjęcie powstało, że lubię harce w zbroi o poranku, czy może miałbym zacząć od samego urodzenia? W opowieści postaram się jakoś zręcznie ominąć kwestię wykonywanego zawodu, to mogłaby źle przyjąć... i jeszcze coś złego mogłaby o mnie pomyśleć... nie to było moim celem.
Bąknąłem po drodze coś, o moich monarchistycznych poglądach ( co nie jest prawdą, wszak pasowało tu bardzo ), ale Pani kompletnie tego nie załapała.
Trudno by przytaczać treść całej rozmowy, padały tam jeszcze zdania "zakpił Pan Sobie z urzędu..." i "taka personalizacja jest wbrew regulaminowi". Nieźle skrojona urzędniczyna pomachała mi przed oczami moją kartą i powiedziała: Nie oddam jej panu. Musi Pan wyrobić sobie nową kartę. I ma Pan szczęście że wciąż za darmo! (faktycznie, naraziłem na koszty podatników, przepraszam!)
Zostałem bez biletu. Przegrałem, ale w tym wypadku liczyła się sama gra. Czuję się, jakbym prawie wygrał.
Przyznaję, że przez chwilę miałem ochotę kontynuować przedsięwzięcie w różnych wersjach: damska peruka, korona cierniowa, beret Che Guevary... mam trochę wolnego czasu..ale niestety wyjeżdżam.
Historia warta milion dolarów. Gdybym mieszkał w Ameryce. Oni tam cenią sobie takie rzeczy. A tymczasem opisuję ją tutaj. Za darmo. All rights reserved!
I love Europe
27.01.2010 /
01: 42 /
Komentuj (8)
Podczas buszowania w sieci znalazłem wyniki
konkursu na plakat Dnia Europy 9 maja. Jeden jest szczególny. Plakat Diany Jung (lat 23) z Senhora da Hora w Portugalii.
na co czekać, co świętować
27.01.2010 /
00: 44 /
Komentuj (0)
Było podsumowanie poprzedniego roku, plany i postanowienia zostały podjęte, teraz warto rozejrzeć się co dobrego czeka w rozpoczętym 2010 roku.
To będzie rok Chopina. Wiele dużych imprez, zwłaszcza muzycznych takich jak FRANCOPHONIC FESTIVAL ma wplecione wątki chopinowskie. Na ulicach Chopin już jest. Dobrze, że obchody poszły między innymi drogą odczarowywania dziewiętnastowiecznego tragicznego emigranta, Mickiewicza fortepianu, i ubrały go ( te obchody, rękami młodych ludzi ) w dres.

Gdzieniegdzie pojawiają się pojedyncze koncerty, zmasowany atak polonezów i mazurków zaczyna się w marcu.
2010 to rok Grunwaldu. To bardzo dobra okazja do poszerzenia znajomości polskiego średniowiecza. Wszak to największa bitwa z udziałem Polaków tego okresu i tak się składa, że jak by nie patrzeć to jednak zakończona sukcesem. To dobra okazja do pokazania niezgłębianej do tej pory wielokulturowości, bo w bitwie walczyli nie tylko Polacy i Litwini, ale rycerstwo z kilkunastu krajów i stron Europy. No właśnie, Polacy i Litwini... czy rocznica nie może być pretekstem do zbliżenia polsko-litewskiego? Bo mam wrażenie że relacje sąsiedzkie są co najmniej chłodne.
Jest to tez jedno z bardziej malowniczych i wdzięcznych wydarzeń i to z odległego średniowiecza. Bitwa na polu i oblężenie Malborka świetnie się fotografuje! Zamierzam wrócić do moich licealnych zwyczajów jeżdżenia na turnieje rycerskie, głównie z tego powodu kupuję lustrzankę cyfrową.
Nieco cięższa gatunkowo jest 70. rocznica Katynia. Na obchody takiej rocznicy trzeba mieć pomysł, żeby jej nie zbanalizować i nie zlekceważyć. Pokornie liczę na DSH.
Trochę inną kwestią jest 65. rocznica wyzwolenia hitlerowskiego obozu Auschwitz, zwłaszcza w obliczu ostatniego zamieszania wokół napisu bramnego. Choć nie wątpię, że środowiska żydowskie w Polsce i za granicą zadbają o odpowiednią oprawę obchodów tej rocznicy, to jest także rocznica polska, istotna dla wszystkich Polaków.
Poza tym moglibyśmy poobchodzić Przebudzenie Afryki '60, Grudzień '70, Sierpień '80 i zjednoczenie Niemiec i kolejne Przemiany '90. Ciekawy rok!
moja galeria
menu
Księga gości / Linki:
EnGi,
Cieszkowski,
Bohaterowie nie umierają,
Entele Pentele,
Chłodna 25,
Bart Pogoda,
Pietroń,
Chromasia,
Dobi,
Inżynierska,
świat obrazu,
sianieGryki,
Szymon Szcześniak Foty,
Homikus,
Maja Kiesner Blog,
Aliteracja,
Koziarski pisze,
Nowy Teatr Warlikowski,
dwaj w podróży,
1500m2 do wynajęcia,
archiwum
2010:
luty,
styczeń, 2009:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2008:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2007:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2006:
grudzień,
szablon
emm.blogowicz.info dla
rebaczówka.ownlog.com