Jest i nowy blog
01.09.2008 /
21: 37 /
Komentuj (0)
Trochę się tu pozmieniało. Ładniej i wygodniej, mam nadzieję. A muzyka, gdyby ktoś chciał tu zostać na dłużej... ciekawe czy ktoś dotrwa do końca...
Ktoś obserwujący kilka ostatnich wpisów mógłby pomyśleć, że jest to blog o architekturze. To mylne wrażenie. Co prawda z architekturą przez ostatni rok miałem kontakt bardziej bezpośredni niż wcześniej, ale po pierwsze ten etap się skończył, a po drugie nie był to kontakt, który mógłby mnie do czegokolwiek zainspirować. Architektura ściśle wiąże się z turystyką i to jest raczej właściwa ścieżka rozumowania, stąd te tematy.
Pleciuga umarła, niech żyje Pleciuga. A Wiedeń to nowo odkryte przeze mnie miejsce, w takich przypadkach bardzo lubię zespalać nowe ze starym, tam świetnie to się udaje.
W nowym sezonie, otwieranym w połowie miesiąca (patrz poniżej), pojawi sie nowy wątek - pisanie o knajpach. I wcale nie chodzi o zdetronizowanie Macieja Nowaka ze stolca Naczelnego Recenzenta Knajp w stolicy, cel jest dużo bardziej dalekosiężny. Na razie rozglądamy się, jemy, pijemy, badamy, riserczujemy. Poza tym to co zwykle, czyli jak to kiedyś określił nieoceniony Siewca Gryki - "foty, ploty, Popiełuszko" inaczej: dużo sztuki, imprezy i różne kampanie społeczne.
Wyclef my black brother
07.09.2008 /
16: 42 /
Komentuj (2)

Wybrałem się na MarcPol Orange Warsaw Festival ( nazwa zaczerpnięta z bloga Chłodnej 25 ), nie ja jeden, było parę osób. Bezpiecznie wybrałem ostatni koncert licząc, że w przypadku Wyclefa najmniej będzie to przypominało festyniarskie występy rodem z Sopotu bo muzyka dobra i późna pora, rodzinki z balonami i watą cukrową pochowały się w domach. Poza tym co czarne, to czarne, warto zobaczyć czy był to skok na kasę czy może przypadek bardziej ambitnego podejścia.
Niestety tak jak w przypadku rodzimego Smolika, występy muzyka, aranżera i producenta bez jego wokalistów są trochę naciągane. Wyclef Jean bardzo się starał, biegał, rozbierał się, agitował na rzecz Obamy i prezerwatyw, czyli robił wszystko co amerykański artysta na występie robić powinien, nawet przybił mi piątkę, choć wcale o to nie zabiegałem, po prostu podszedł i zagadał, sympatyczny taki. Grał godzinę dłużej niż miał w kontrakcie, uratował honor imprezy w przeciwieństwie do konferansjera. Niestety też nie dało się zapomnieć, mimo tychże starań, że stoję na parkingu przy śmietniku i supermarkecie a obok rzyga jakiś dres. Osobiście wolałbym zapłacić i oglądać go na naszym Narodowym Koszyku, którego powstanie promujemy wszechstronnie i wolałbym, żeby stolica bardziej przemyślanie organizowała swoje promocje np. bez nazwy sponsora, i w bardziej atrakcyjnym i bezpiecznym miejscu, a tak w ogóle najzabawniej będzie, gdy tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 dostanie Lublin, Toruń albo Szczecin ( czemu szczerze kibicuję ), a Warszawa pozostanie przytłoczona swoją wielką małością w stołecznym sosie.
passengers na horyzoncie
09.09.2008 /
21: 20 /
Komentuj (0)

Wreszcie ktoś spróbował zająć się poważnie sztuką w przestrzeni publicznej, miastem, które jest powierzchnią o wielu możliwościach i wielkim potencjale. Trzeba go tylko uwolnić. Pytanie, czy Warszawa jest taką przestrzenią i czy skoro tak, coś lub ktoś da jej kopa.
Problem z tą impreza jest jeden, acz poważny. Nie wykorzystuje on przestrzeni publicznej prawie wcale. Po zeszłorocznej, pierwszej edycji festiwalu myślałem - wszystko przed nami, wreszcie ktoś podjął temat miasta, tramwaj camera obscura jeżdżący po Warszawie wziął mnie bardzo po wielokroć. W tym roku tematem jest zona. Przestrzeń zamknięta w mieście, nowoczesne blokowisko, stróż, kamery i co to wszystko robi z ludźmi. Temat bardzo na czasie, jakiego bardziej adekwatnie nie mógł podjąć nikt inny. Passengers to przedsięwzięcie poprowadzone graficznie i estetycznie najlepiej chyba ze wszystkich topowych imprez warszawskich. Problem, to słowo pojawia się po raz drugi, to mało treści w tym przedsięwzięciu. Forma momentami znakomita, kilka performansów, panel "Warszawa jako rzecz pospolita", ale festiwal sztuki publicznej nie może się opierać na konferencjach i debatach z gośćmi w gruncie rzeczy drugiego sortu, jak to jest w tym roku. Jesteśmy stolicą kraju w środku Europy, niech wreszcie ktoś w tym mieście tak pomyśli. Mam wrażenie, że ta impreza z ogromnym potencjałem zawieszonym gdzieś w przestrzeni i ważnym, nie zgłębionym tutaj w Warszawie tematem, nie może znaleźć klucza do odbioru i do publiczności. Bardzo chciałbym się mylić, po tegorocznej edycji chętnie złożę samokrytykę.
weekend z gumy
10.09.2008 /
16: 41 /
Komentuj (0)

Sukienki Ewy do obejrzenia w niedziele w plenerze na Ząbkowskiej. Gratuluję i zapraszam w imieniu autorki.
otwarcie sezonu
14.09.2008 /
12: 39 /
Komentuj (7)
PRZED... tekst później
14.09.2008 /
12: 45 /
Komentuj (2)
Mam plan - wernisaż
15.09.2008 /
23: 24 /
Komentuj (0)
Okropnie dużo się dzieje,przed chwilą weekend, a tu już poniedziałkowy wernisaż, nie widzę możliwości najmniejszego oddechu.
Oto Monia w gronie młodych artystów u Nizia ( do obejrzenia do 15 października ). Chipsy na wernisażach są już passe.
trzy siostry
16.09.2008 /
23: 15 /
Komentuj (7)
ząbkowska
20.09.2008 /
21: 36 /
Komentuj (0)
Z niekłamaną radością wieszam te zdjęcia.To wyimek poprzedniego weekendu i całkiem udane obrazki. Bo to udany weekend był. I Ewa Morka jakiej nie znacie.
lauryn hill za rogiem
22.09.2008 /
22: 06 /
Komentuj (0)
Mistrzyni wokalu żonglująca czarnymi gatunkami muzycznymi swobodnie i naturalnie, urodzona dla estrady ( w wieku dwunastu lat śpiewała zawodowo ) wywodząca się z murzyńskiego getta, żona syna Boba Marleya Rohana i matka jego pięciorga dzieci, przybywa do warszawskiej Stodoły. Pierwszy głos Fugees i przyboczna wielu amerykańskich artystów, autorka już trzech solowych płyt w tym Miseducation... i Unplugged, które udowodniły, że Lauryn na muzyce się zna jak mało kto. Oznacza to słońce nad Warszawą w połowie listopada. Jestem szczęśliwym posiadaczem biletu. Dzielę czas na ten przed koncertem i po koncercie. Na pewno o Lauryn jeszcze tu poczytacie.
ogór '08 oldschool expedition around warsaw
28.09.2008 /
20: 59 /
Komentuj (0)
moja galeria
menu
Księga gości / Linki:
EnGi,
Cieszkowski,
Bohaterowie nie umierają,
Entele Pentele,
Chłodna 25,
Bart Pogoda,
Pietroń,
Chromasia,
Dobi,
Inżynierska,
świat obrazu,
sianieGryki,
Szymon Szcześniak Foty,
Homikus,
Maja Kiesner Blog,
Aliteracja,
Koziarski pisze,
Nowy Teatr Warlikowski,
dwaj w podróży,
1500m2 do wynajęcia,
archiwum
2010:
marzec,
luty,
styczeń, 2009:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2008:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2007:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2006:
grudzień,
szablon
emm.blogowicz.info dla
rebaczówka.ownlog.com